Jesteś tutaj: Start Blog

Blog

Obóz TI w Turcji trzeci i czwarty dzień

Drukuj PDF

Wczoraj już nie byłem w stanie zmusić się do napisania bloga ale dzisiaj nadrabiam.

Wtorek, 25 października 2011

Wtorek był dniem, w którym pracowaliśmy z Terrym nad kolejnym elementem związanym z napędem. Zaczęliśmy poranną sesje w morzu, a popołudniową odbyła się w basenie wewnętrznym W końcu podgrzali nam wodę w basenie do 25 stopni. Z każdym dniem warunki coraz dogodniejsze.

W ciągu obu sesji skupialiśmy się na wykorzystaniu rotacji jako siły napędowej. Były dwa punkty koncentracji. Pierwszy to skręt biodra. Chcieliśmy, aby biodro nie tylko się skręcało wokół własnej osi ale de facto wykonywało ruch spiralny. Daje to tą zaletę, że ruch jest skierowany do przodu a więc w kierunku, w którym chcemy płynąć. Ja do tej pory myślałem raczej o "zwykłym" skręcie, więc był to nowy dodatkowy szczegół, który będę chciał wykorzystać podczas swojego pływania i ćwiczeń. Drugim punktem koncentracji było kopnięcie nogą, powiązanie go ruchem biodra i wejściem ręki do wody. To na co zwrócił uwagę Terry to to, że jeśli wykonamy to poprawnie, niemal jednocześnie, w sposób zsynchronizowany to użyjemy mięśni nóg, biodra i rąk w mniejszym stopniu, niż gdybyśmy robili to osobno. Dzięki temu nie męczymy mięśni w poszczególnych częściach ciała.

Wtorek zakończyliśmy wycieczką do miasta. Byliśmy tam przez około 3 godziny. Zwiedziliśmy port, stare mury obronne. Miasto jest duże i zatłoczone, chociaż sezon powoli się kończy. W Antalya mieszka ponad 600 tys. ludzi, mniej więcej tyle ile we Wrocławiu. Poza portem i zatoką miasto właściwie nie różni się od miast zachodnich. Duży ruch uliczny, pełno sklepów i galerii handlowych, McDonald, kebab i Starbucks są i tutaj. To co mi się podobało to to, że wszędzie można było dostać wyciskane soki, głównie z pomarańczy i granatów. Sok z granatów jest super.  

Środa, 26 października 2011

Dzisiaj dzień pod znakiem pracy z tempo trainer czyli małym, zwykle niebieskim urządzeniem pikającym. Urządzenie podobnie jak metronom pozwala na ustalenie tempa, czasu pomiędzy kolejnymi emitowanymi sygnałami. Proste i bardzo pomocne urządzenie, które pozwala na wykonywanie ćwiczeń poprawiających efektywność pływania. Dzisiaj zrobiliśmy następujący eksperyment. Pływaliśmy odcinki 25m. Zaczęliśmy od tempa 1.3 sek, i z każdą długością zwiększaliśmy tempo o 0.1 sek do 1.8 sek (1.3, 1.4, 1.5, 1.6, 1.7, 1.8). Za każdym razem liczyliśmy ilość ruchów rękami (SPL). Dochodząc do 1.8 sek co wydaje się megawolno wszystkim z nas udało się obniżyć ilość ruchów rękami o kilka. U mnie z 15 na 11 ruchów. Jak to zrobiliśmy to zaczęliśmy iść z tempem w dół ale 0 0.05 sek zaczynając od 1.75 a kończąc na 1.30 sek. Co się okazało. Wszystkim udało się zmniejszyć ilość ruchów przy 1.30 w porównaniu do inicjalnego tempa 1.30. U mnie przy pierwszym tempie 1.30 musiałem wykonać 15 ruchów a po przejściu "piramidy" wystarczyło mi 13 ruchów. Czyli o dwa ruchy wzrosła moja efektywność co przekłada się też na szybkość. Ostatnie 25 m przepłynąłem o 2.6 sekundy szybciej niż pierwsze. Jest jeszcze jedna rzecz, którą trzeba powiedzieć, mianowicie skąd to się wzięło. Terry powiedział, żeby płynąć każde 25 m mając na celu jedną rzecz, na której chcemy się koncentrować, którą chcemy poprawić i próbować ją powiązać z liczbą ruchów ręką. Płynąc z tempem 1.8 czy 1.7 ma się naprawdę dużo czasu, żeby np. starać się idealnie trafiać ręką w "10", żeby poczuć oparcie i chwyt wody. Wtedy angażujemy nasz mózg i mięśnie, żeby utrwalać pamięć mięśniową, w momentach kiedy czujemy, że wykonany ruch w dany sposób daje najlepsze wyniki. Co w związku z tym dalej? Dzięki temu eksperymentowi każdy mógł ustalić optymalne dla siebie tempo, tempo kiedy liczba ruchów była najmniejsza. Dla niektórych tempo 1.4o okazało się najlepsze. Teraz przed każdym z nas kolejny cel do osiągnięcia czyli zwiększanie dystansu (50m, 75m, 100m), utrzymując optymalną liczbę ruchów na stałym poziomie.

A po kolacji mieliśmy wykład Terry'ego. Terry sprawia wrażenie, że jest oddany TI i pływaniu do końca. Jak zaczyna opowiadać jego głos się podnosi i zaczyna coraz szybciej mówić. Zupełnie jak człowiek podekscytowany czymś nowym, który doznał olśnienia lub odkrył coś na nowo. Jestem pewny, że wygłaszał już takie wykłady setki razy a nie widać w tym oznak znudzenia. Opowiadając o TI zawsze przytacza przykłady ze swojego życia. Widać, że eksperymentuje cały czas, stawia sobie nowe cele, jest otwarty na nowe sugestie. Słucha się go z otwartą gębą.

Jutro ostatni dzień obozu, potem jeszcze jeden dzień dla trenerów. Mógłbym tu zostać jeszcze tydzień.

Obóz w Turcji dzień drugi

Drukuj PDF

Dzisiaj nie było łatwo. I to nie ze względu na dystans ale ze względu na temperaturę wody. Ale zacznijmy od początku.

Drugi dzień obozu, poniedziałek, 24 października 2011

O 9:00 rano spotkaliśmy się na krótkiej odprawie, żeby powiedzieć co będziemy robić. Podzieliliśmy się grupy no i się zaczęło. Rozpoczęliśmy od filmowania. Przeszliśmy na basen na zewnątrz. Słońca dzisiaj dużo nie było, a rano to już w ogóle. Temperatura wody 18 stopnie Celsjusza. Nie brzmi to może strasznie ale w wodzie było naprawdę zimno. Teraz wiem, że taka temperatura potrafi spowodować naprawdę trudności z oddychaniem. Byłem w stanie przepłynąć dwie długości basenu. Tyle ile potrzeba do sfilmowania. Więcej nie dałem rady. Inni byli bardziej odważni. Część osób przesiedziała nawet kilkanaście minut w wodzie. Po sfilmowaniu przeszliśmy na basen kryty. Mieli nam go podgrzać ale w końcu nie podgrzali. Było lepiej. 23,5 stopnia było do zniesienia. Ci co jednak pływali dłużej w 18 stopniach trzęśli się jak galarety. Dzisiaj w mojej grupie, którą prowadził Terry koncentrowaliśmy się na chwycie wody, jako jednego z elementów napędu. Robiliśmy ćwiczenia przez 30-40 minut. A potem już tylko sauna i ulga. Przeżyliśmy zajęcia przedpołudniowe.

Po lunchu zebraliśmy się na analizę nagrań wideo. To było ciekawe przeżycie. Terry komentował. Widać, że robi to z pasja i zaangażowaniem. Komentarze przechodziły od ogółu do szczegółu. Fajnie było posłuchać jego spostrzeżeń. Szczególnie przydatne dla trenerów TI.

Pływanie w morzuPopołudniowe pływanie w morzu to już była właściwie bajka. Morze jest znacznie cieplejsze niż baseny w hotelu. Przepłynęliśmy w sumie całkiem niezły dystans (co najmniej 2 km), przy okazji ćwicząc to co nauczyliśmy się w basenie czyli chwyt wody. Ja rzadko mam okazję (może raz w roku) popływać na wodach otwartych. Zupełnie inne pływanie jest w morzu a zupełnie inne w basenie. Wygląda jakby to było inne środowisko. W morzu zyskuje się na pewno na wyporności. Z drugiej strony fale i prądy powodują, że trzeba umieć trzymać kurs, który ciągle jest zaburzany. To co jednak najbardziej doskwiera to słona woda. Po pewnym czasie ma się w ustach potworną gorycz i "słoność".

A na koniec dnia znowu sauna i kolacja we wspólnym gronie. Mnóstwo różnych tematów, o których można porozmawiać. Teraz czuje już zmęczenie dzisiejszym dniem. Czas spać, żeby jutro znowu mieć siły na nowe wyzwania...

Bartek

Obóz we Wrześni

Drukuj PDF

Zobaczcie koniecznie film. Obóz Total Immersion odbył się, że Wrześni w sierpniu 2011.

Obóz w Turcji dzień pierwszy

Drukuj PDF

Pierwszy dzień obozu, niedziela, 23 października 2011

Dzięki zaangażowaniu Mata Hudsona udało się ściągnąć do Turcji do Antalya Terry'ego Laughlina, twórcy i założyciela Total Immersion. No i właśnie jesteśmy po pierwszym dniu obozu. Jest wieczór więc można już spokojnie usiąść w pokoju i podzielić się z innymi wrażeniami.

Antalya, Lara ResidenceObóz odbywa się w Antalya, na południu Turcji, w znanej miejscowości turystycznej. Zostaliśmy zakwaterowaniu w hotelu pięciogwiazdkowym Fame Residence Lara. Myślałem, że o tej porze hotel będzie raczej pusty, koniec sezonu itd. Ale nic bardziej mylnego. Po przylocie i dotarciu do hotelu, hall tętnił życiem. Dzisiaj przekonałem się, że pomimo chłodnych wieczorów i nocy w dzień, w słońcu jest ponad 40 stopni (tak pokazywały termometry wystawione na zewnątrz). Na obóz przyleciałem razem z Kubą Moszczyńskim. Z rana wypróbowaliśmy wszystkie możliwości hotelu jeśli chodzi o pływanie. Skorzystaliśmy z basenu wewnątrz hotelu, z basenu na zewnątrz i oczywiście z morza. Morze okazało się najcieplejsze.

Przed południem dojechał Paweł Lewicki a w czasie lunchu spotkaliśmy Mata Hudsona i Terry Laughlina. Zjedliśmy wspólnie posiłek i po godzinnej przerwie poszliśmy wszyscy nad morze popływać. Ekipa okazała się bardzo różna jeśli chodzi o umiejętności i zarazem międzynarodowa. Najdalej miała dziewczyna z Tokyo. Silna ekipa to Rosjanie (5 osób), z Polski w sumie 4 osoby, 2 osoby z Anglii, po 1 osobie z Holandii i Hiszpanii.

Podczas sesji w morzu ja i Kuba byliśmy w grupie u Terry'ego. Ja nie mam dużego doświadczenia w pływaniu na wodach otwartych, bo w Warszawie głównie pływam na basenie. To o co w basenie nie trzeba się martwić to orientacja w terenie. Ale na wodach otwartych staje się to istotnym zagadnieniem. Dlatego poprosiłem Terry'ego, żeby pokazał nam jak orientować się w terenie podczas płynięcia nie zakłócając rytmu. Na tym właściwie dzisiaj koncentrowaliśmy się. Dzisiejsza sesja miała na celu wprowadzenie do pływania na wodach otwartych.

A potem już tylko gorąca sauna i kolacja. No i przy kolacji okazało się, że dzisiaj w Turcji było bardzo silne trzęsienie ziemi. Na szczęście w Antalya nie odczuliśmy tego w ogóle.

Już się nie mogę doczekać co przyniesie jutrzejszy dzień.

Bartek

W wodzie jest inaczej

Drukuj PDF

Uprawiając sporty lądowe głównie kładziemy nacisk na budowanie ?silnika? czyli masy mięśniowej. Im jesteśmy silniejsi tym mamy lepsze wyniki. Ale nie w wodzie.

Gdy wchodzimy do wody i zaczynamy płynąć to sytuacja zmienia się diametralnie. Woda to środowisko obce dla człowieka. Tutaj działają inne zasady. Gęstość wody jest około 775 razy większa niż gęstość powietrza. Oznacza to po prostu, że woda stawia znacznie większy opór niż powietrze. Jakie to ma znaczenie dla nas, dla ludzi, dla pływaków? Takie, że aby szybciej płynąć musimy bardziej się koncentrować na unikaniu oporu wody niż na używaniu mięśni. Efektywność pływaka zależy w 70% od unikania oporu wody a w 30% od pracy mięśni.

A więc w jaki sposób minimalizować opór wody. Posłużę się tu przykładem stylu dowolnego czyli kraula. Pierwszym elementem jest długość ciała. Im ciało jest dłuższe pod wodą tym stawia mniejszy opór. Takie jest prawo fizyki. Czyli jeśli będziemy dłużsi będziemy mogli skutecznie walczyć z oporem jaki stawia woda. Jak wydłużyć swoje ciało w kraulu? Poprzez wyciągniętą z przodu rękę i utrzymanie tej pozycji maksymalnie długo jak to możliwe zanim nastąpi zmiana i druga ręka znajdzie się z przodu. Drugim elementem jest równowaga w wodzie. Ciało powinno być ułożone horyzontalnie tuż pod powierzchnią wody. W taki sposób, żeby nie wyglądało to tak jak gdybyśmy chcieli płynąć w górę. Ramiona, biodra i nogi powinny być mniej więcej na tej samej wysokości. Jeśli będziecie mieli uczucie, że płyniecie w dół to będzie to oznaka, że poprawiliście pozycję ciała. Ostatni element to rotacja ciała (style długiej osi czyli kraul i grzbiet). Płynąc z jednym ramieniem lekko wysuniętym z wody stawiamy mniejszy opór niż w przypadku gdy suniemy płasko po wodzie.

Natomiast użycie siły przez pływaka musi odbywać się w odpowiedni i mądry sposób. Kiedyś jedna z amerykański agencji rządowych zbadała efektywność w wodzie delfina i człowieka. Okazało się, że delfin wykorzystuje 80% swojej energii, żeby płynąć do przodu. Pozostałe 20% energii jest rozpraszane w różnych kierunkach. Natomiast przeciętny człowiek wykorzystuje tylko 3% swojej energii, żeby płynąć do przodu. 97% energii jest rozpraszana i nie powoduje, że porusza się do przodu, w zamierzonym kierunku. Z jednej strony wskazuje to na to, że jesteśmy istotami lądowymi a z drugiej strony pokazuje jaki mamy margines na poprawę swojej efektywności w wodzie.

Bartek Hoński

Polecamy

treneria.plKlub biegowo-triatlonowyCiekava - restauracja i kawiarnia na KabatachBest Divers

oktiwa.pl

Copyright © warsztatykraula.pl 2017 | Informacja o cookies

Template by Templates for Joomla

warsztatykraula.pl
warsztatykraula.pl